Randka na Filipinach, czyli jak uniknąć złamanych serc

Zamiast wstępu:

Z dziesiejszego posta dowiecie się między innymi czy to prawda, że Filipinki interesuje przede wszystkim grubość portfela, jak istotna jest różnica wieku partnerów, czego oczekiwać decydując się na związek i paru innych ciekawych rzeczy. Wraz z kolegą Marcinem zapraszamy Was na pierwszy z cyklu artykułów o Filipinach przygotowanych przez naszego Gościa. Nie poznaliśmy się osobiście, ale czytając jego uwagi do innych wpisów na blogu zauważyłem, że mieszkając na Filipinach od kilku lat dokonał na prywatny użytek szeregu ciekawych obserwacji. 

Na propozycję podzielenia się nimi na forum przystał nie bez wahania, niemniej nie ukrywam, że mnie to ucieszyło. Poruszane przez niego zagadnienia nie pojawiały się tu wcześniej, bo uznałem, że nie jestem kompetentny ze względu na brak styczności z tematyką. Na każdym polu człowiek zwyczajnie nie jest w stanie zebrać własnych doświadczeń.

Marcin wraz z filipińską rodziną mieszka w prowincji Pampanga na wyspie Luzon, a zawodowo w trakcie wczesnej emerytury zajmuje się projektowaniem i produkcją urządzeń, kontynuując inżynierską pasję. Opinie wyrażone w tekscie są opiniami Autora. Polecam serdecznie i zachęcam do zadawania pytań w komentarzach. Autor zapewnia, że chętnie podzieli się spostrzeżeniami. Oddajmy mu zatem głos:

fot. cuncon
fot. cuncon

 

Witam. Podzielę się z wami obserwacjami, wnioskami i własnym doświadczeniem, więc z natury rzeczy będą to spostrzeżenia subiektywne. Myślę jednak, że relacja z pierwszej ręki, zwłaszcza autorstwa kogoś kto w relacjach damsko-męskich ma ponad 30 lat doświadczeń może was zainteresować. Bez dalszego przynudzania przejdźmy więc do odpowiedzi na często poruszane kwestie.

Randkowanie na Filipinach, a różnica wieku

Częste pytanie i kwestia budząca kontrowersje. Po przyjeździe na Filipiny z pewnością zwrócicie uwagę na różnicę wieku w związkach. Dotyczy to zarówno par filipińskich, jak i związków obcokrajowców z Filipinkami. W pierwszym przypadku starszy jest zwykle mężczyzna, ale nierzadko bywa na odwrót. Natomiast wśród par mieszanych układ pod kątem różnicy wieku jest raczej oczywisty.

Co to jest “znacząca różnica wieku”? Otóż na to można odpowiedzieć tylko z perspektywy konkretnej kultury. W świecie zachodnim powszechnie akceptowaną różnicą wieku w związku jest kilka lat. Dalej powoli zaczynają się schody, a w przypadku różnicy dwudziesto- trzydziestoletniej pojawiają się nieprzyjemne komentarze o kryzysie wieku średniego lub robieniu kariery przez łóżko. Różnicę wieku większą niż 30 lat na Zachodzie puszcza się płazem właściwie tylko artystom i milionerom.

fot. huyhoang
fot. huyhoang

W Azji, a w szczególności na Filipinach, różnica wieku postrzegana jest w inny sposób. Dla Filipinki szukającej partnera życiowego to raczej zbyt młody wiek stanowi przeszkodę, a dojrzałość jest plusem i zwiększa szanse kandydata. Wynika to z dwóch kwestii.

Po pierwsze na Filipinach obowiązuje szacunek dla starszych, wpajany dzieciom od najmłodszych lat. Mam w planach tekst na temat tego jak funkcjonuje rodzina filipińska, więc nie będę tego wątku rozwijał, ale jest to powszechne i widoczne.

Po drugie kobiety na Filipinach są ciekawą mieszanką konserwatyzmu w kwestiach rodzinnych i społecznych, jednakże z otwartym podejściem do spraw seksu. W biednym społeczeństwie na dziewczyny wywierana jest presja, by dość wcześnie poukładały kwestie zamążpójścia. Szczególnie na prowincji oraz w środowiskach gdzie edukacja kończy się na obowiązkowej szkole średniej, na samotne dwudziestolatki powoli spogląda sią jak na stare panny. W związku z tym można przyjąć, że bardzo poważnie o małżeństwie lub stałym związku myślą one praktycznie od chwili ukończenia osiemnastu lat, czyli formalnego osiągniecia dorosłości.

fot. cuncon
fot. cuncon

Młodzieńcy filipińscy w tym wieku są beztroscy i niedojrzali. W przypadku niechcianej ciąży powszechne jest, że ciężar utrzymania i wychowania dziecka spoczywa na matce i jej rodzinie. Jeśli kawalerów nie stać na prezerwatywy, to jak ma być ich stać na alimenty? Chłopcy umywają ręce i taka postawa rzadko spotyka się z potępieniem. W obliczu braku odpowiedzialności młodzi mężczyźni mają w większości na tyle pstro w głowie, że nie są postrzegani jako poważni kandydaci na partnerów życiowych.Podobnie jak kobiety w świecie zachodnim, Filipinki szukają stabilności i oparcia i jest to całkowicie zrozumiałe, naturalne i dobre dla społeczeństwa. W konsekwencji różnica wieku partnerów w związku jest nie tylko akceptowana, ale wręcz pożądana.

Nie znaczy to jednak, że dziewczyny wchodząc w relacje damsko-męskie kierują się wyłącznie wyrachowaniem. Filipinki są niezwykle romantyczne, zakochują się szybko i większości przypadków jest to rozbrajająco szczere. Dodatkowo trzeba zrozumieć jak postrzegają białych mężczyzn. Do kanonu piękności w tej części świata należy jasna karnacja. Same robią wszystko, aby ich skóra była jasna – stosują wybielające kosmetyki, unikają słońca, trudno jest je w związku z tym wyciągnąć na plażę, w upalne dni noszą długie rękawy i używają parasolek by chronić się przed promieniami. Biały mężczyzna niezależnie od wieku ma w tym aspekcie już na starcie duży plus.

fot. huyhoang
fot. huyhoang

W kraju gdzie większość ludzi ma nos raczej lekko spłaszczony, foremne spiczaste nosy przybyszów są walorem. W powszechnym przekonaniu dzieci z mieszanych związków są ładniejsze, dlatego wiele dziewczyn myśląc perspektywicznie od razu na starcie przyznaje białym zalotnikom punkty za pochodzenie. Krótko mówiąc, nawet jeśli nie jesteś królem piękności, a pierwsza młodość już za tobą, to nadal masz u filipińskiej dziewczyny spore szanse, a ona wiążąc się z tobą nie będzie narażona na szykany. Fakt posiadania starszego od siebie partnera, zwłaszcza jeśli jest to obcokrajowiec, wzbudza u innych dziewczyn raczej zazdrość – tej to się powiodło! Wy również będziecie ciepło przyjęci przez rodzinę, nawet jeśli wasi teściowie będą tylko parę lat młodsi.

Należy to zrozumieć i zaakceptować oraz zmienić nastawienie – uwierzyć, że macie realną szansę poznać i związać się z dziewczyną spoza własnej grupy wiekowej. Gwarantuję, że jeśli wybierzecie się na jakąkolwiek imprezę dziewięć na dziesięć dziewczyn z łatwością da się zagadnąć. Zdejmijcie tylko z twarzy minę ponuraka i z serdecznym uśmiechem spróbujcie, a sami przekonacie się, że mam rację.

Ważna uwaga: Na Filipinach bardzo surowo ściga i karze się związki z nieletnimi. Moja rada jest taka – upewnijcie się, że Wasza wybranka jest pełnoletnia. Zdarza się, że dorosłe kobiety na Filipinach wyglądają bardzo młodo, a z drugiej strony makijaż nastolatek skutecznie uniemożliwia dokładne określenie wieku na oko. Jednym słowem intuicja może was zawieść.

Czy Filipinki lecą na pieniądze?

fot. Foundry
fot. Foundry

To rozpowszechniony stereotyp, który chciałbym obalić. Niezależnie od zasobności portfela przygotujcie się na bycie uznanym za Amerykanina, w domyśle bogatego, przynajmniej według filipińskich standardów. Oczywiście w każdym społeczeństwie jakaś część ogółu jest pod tym kątem wyrachowana. Z całą pewnością pieniądze żadnej dziewczyny nie odstraszą, jednak w przypadku większości pieniądze nie będą główną motywacją. Nie są one zmanierowane i w większości przypadków szukają po prostu romantycznej miłości i dobrego związku – to uniwersalna cecha młodych kobiet na świecie.

Należy jednak wspomnieć o odrębnej kategorii dziewczyn, nazwijmy je umownie Bar Girls, które w mniejszym lub większym stopniu utrzymują się z prostytucji. Prostytucja jest zjawiskiem tak starym jak ludzkość, jej skala zazwyczaj odwrotnie koreluje z zamożnością społeczeństwa.

Do rozwoju seksbiznesu na Filipinach w dużym stopniu przyczynili się Amerykanie, którzy na Filipinach utrzymywali swoje bazy wojskowe. Wokół nich wyrosło całe zaplecze przemysłu usług seksualnych, który później rozwijał dzięki napływowi seks“turystów” wszelkich już narodowości.

Oczywiście dla Bar Girls pieniądze będą priorytetem, ale to przecież ich praca i są w tej kwestii uczciwe. Pisząc o randkowaniu na Filipinach nie mam na myśli korzystania z płatnych usług seksualnych – jeśli ktoś szuka partnerki życiowej w barze, robi to na własne ryzyko. Paradoksalnie większość dziewczyn pracujących w tej branży marzy o kliencie, który się w nich zakocha i uratuje je od nieciekawego przecież losu. Na szczęście zorganizowana prostytucja na duża skalę na Filipinach skupia się w wybranych miejscach – głównie rejonu aglomeracji manilskiej, metropolii Cebu, Angeles City i Subic.

Małżeństwo na Filipinach – czy Filipinka będzie dobrą żoną?

Jak to w życiu, jedna będzie, druga nie, ale mogę powiedzieć, że Filipinki mają wiele cech, które czynią je dobrymi żonami – niektórzy twierdzą, że najlepszymi na świecie. Po pierwsze szukają prawdziwej miłości, cenią sobie trwałe związki i same są dość wierne i stałe w uczuciach. Nie boją się tradycyjnego podziału ról, który w Europie jest już często niemodny. W moim przypadku oznacza to, że pranie, gotowanie, zakupy i ogólnie prowadzenie domu jest domeną kobiet i czerpią z tego satysfakcję. Filipinki mają też w świecie opinię doskonałych pielęgniarek i faktycznie potrafią troskliwie zająć się mężem w chorobie.

fot. Pexels
fot. Pexels

Prawo filipińskie nie przewiduje instytucji rozwodu. Oczywiście mało kto żeniąc się zakłada z góry taką ewentaulność, ale lepiej wiedzieć na co się decydujemy. Istnieje co prawda coś takiego jak stwierdzenie nieważności małżeństwa (annulment), ale takie unieważnienie następuje po długotrwałym i kosztownym procesie.

Drugi dość szokujący fakt jest taki, że niewierność jest na Filipinach karana więzieniem do lat 6. Na szczęście występek nie jest ścigany z urzędu, a z powództwa prywatnego, więc prawo jest raczej martwe, niemniej jednak istnieje realnie. Pamiętajcie o tym nawiązując romans i upewnijcie się, że wasza wybranka nie jest mężatką. Nawet separacja nie gwarantuje, że mąż nie okaże zazdrości na wieść o związku żony z obcokrajowcem. Lepiej dmuchać na zimne.

Związek na Filipinach – na jakie rafy należy się przygotować?

Wspomniałem już, że kobiety filipińskie są konserwatywne, a w naszym rozumieniu nawet staromodne. Jeśli szukacie kobiety wyzwolonej i niezależnej życiowo sugeruję raczej Szwecję lub Niemcy, jeśli natomiast szukacie ciepłej, kobiecej, kochającej i wiernej żony polecam Filipiny jak najbardziej. Uczulam jednak na kilka kwestii:

Filipinki inaczej postrzegają okres randkowania niż my. Zaproszenie do kina, na kolację, wspólny wypad, czy zakupy może być odebrane jako sygnał poważnego zainteresowania z waszej strony, czasem od razu wyrażonego gotowością, by przedstawić was rodzinie i znajomym jako mężczyznę swojego życia.

fot. nhattienle94
fot. nhattienle94

Namawiam do klarownej komunikacji i jasnego informowania partnerki jakie są wasze intencje, szczególnie jeśli traktujecie randkowanie jako przelotną przygodę. Nie łamcie serc Filipinkom, bo one na to nie zasługują. Wiele z nich doceni uczciwość i spędzicie wspólnie piękne chwile. Jeśli szukacie trwałego związku, ale potrzeba wam więcej czasu żeby się poznać, też powiedzcie o tym jasno na wczesnym etapie znajomości. Dobra wiadomość jest taka, że mimo konserwatyzmu w kwestiach społecznych i rodzinnych, Filipinki w zakresie seksu są dość liberalne i wyzwolone. Być może to dobroczynny wpływ gorącego klimatu, nie wiem, w każdym razie namiętności im nie brakuje.

Decydując się na związek z Filipinką automatycznie wiążesz się z nierzadko liczną rodziną. Zostaniesz przedstawiony rodzicom, rodzeństwu, wujkom, ciociom, dziadkom, kuzynom, zasadniczo wszelkim możliwym krewnym i znajomym. Przygotuj się na dociekliwość z ich strony, bo to część tutejszej kultury.

Wprost paść mogą pytania o wiek, stan cywilny, dzieci, pracę, zarobki, plany na przyszłość, a nawet wzrost i wagę. Poza zwykłą ludzką ciekawością wynikać one będą po prostu z troski o córkę. Plotkowanie jest popularną rozrywką, więc potrzebna jest jakaś pożywka. Niech cię nie zdziwią krępujące komentarze, które u nas byłyby nie na miejscu, a na Filipinach są normalne: “o, łysiejesz już”, “brzuszek masz spory”, bo i tak w większości wypadków zostaniesz uznany za przystojnego.

Zazdrość jest kolejną rafą i nie będę Was oszukiwał – Filipinki są zazdrosne w sposób, który bywa dla mężczyzn uciążliwy. Sama obecność innych kobiet wokół bywa niemile widziana, nie wspominając o pogawędce z kelnerką, niewinnym flircie z koleżanką czy nawet kontakcie ze znajomą poprzez komunikator internetowy. Winowajca naraża się w pierwszej instancji na spojrzenie z gatunku “tiger look”, a gdy to nie pomoże Filipinka sięga po broń cięższego kalibru, zwaną Tampo, którego omówienie wymaga osobnego paragrafu.

Miłość na Filipinach – ‘’tampo’’ czyli ciche dni

fot. nhattienle94
fot. nhattienle94

Przychodzą znienacka i będziecie zachodzić w głowę co tym razem je wywołało. Trwają nawet do kilku dni, ale najczęściej kończą się równie nagle jak się zaczęły po kilkunastu godzinach. Konflikty na Filipinach rozwiązuje się w inny sposób niż u nas – raczej nie rozmawia się o problemach, unika się bezpośredniej konfrontacji, bo pozwala to zachować twarz obu stronom.

Bardzo ważne jest zrozumieć tę różnicę kulturową – nawet jeśli ktoś wobec Was nie jest w porządku, pozwólcie mu wyjść z sytuacji z twarzą, bez wchodzenia w polemikę, czy otwarty spór. To istotny element kultury azjatyckiej w ogóle.

Pozycja kobiety w tradycyjnej rodzinie nie jest mocna, często jedyną bronią jaką dysponuje jest bierny opór i Tampo jest jego przykładem. Filipinka nie trzaśnie drzwiami, nie pójdzie nigdzie nie mówiąc dokąd idzie. Będzie jak zawsze zajmowała się swoimi codziennymi obowiązkami, ale będzie to robić bez słowa i odpowiadać na wasze pytania w najlepszym razie w zdawkowy sposób. Najlepsza strategia to przeczekać. Najgorsza to dopytywać o przyczynę nadąsania, zwłaszcza kategorycznie.

Antykoncepcja na Filipinach

Czy jesteście gotowi aby mieć więcej dzieci? Jeśli nie, to poszukajcie Filipinki która jest już w tym zakresie spełniona, bo inaczej niezależnie od Waszego wieku będzie się dziecka domagać. Weźcie odpowiedzialność za antykoncepcję i bezpieczny seks. Wiele dziewcząt może być tym zakresie niewyedukowanych – znana mi dobrze Filipinka zaliczyła wpadkę w swoim pierwszym związku. Założyła, że jest bezpłodna, ponieważ jej ciocia jest bezpłodna. Sądziła, że wada jest genetyczna i dotyczy wszystkich kobiet w rodzinie. Proszę się nie śmiać, bo tego typu przekonania nie wynikają z głupoty, tylko właśnie braku edukacji w temacie.

Randki na Filipinach – gdzie szukać

fot. Foundry
fot. Foundry

Jest kilka stron randkowych które nie są z góry nastawione na oszustwo i wiele dziewczyn prowadzi tam autentyczne profile, szukając głównie kontaktu z obcokrajowcami. Jednak jeśli mogę coś poradzić to unikajcie tego typu serwisów przynajmniej dopóki nie przyjedziecie na Filipiny, ponieważ padniecie ofiarą klęski urodzaju. Zamiast inwestować nadzieje i emocje w związek na odległość, który trudno zweryfikować, poszukiwania lepiej rozpocząć po przyjeździe i to najlepiej tradycyjny sposób – w czasie zakupów, spaceru, podróży, poprzez znajomych itp.

Dziewczyny i kobiety są tutaj bardzo otwarte, jeśli wpadnie Wam któraś w oko w czasie wizyty w centrum handlowym, jazdy jeepneyem czy spaceru to wystarczy nawiązać kontakt wzrokowy i uśmiechnąć się serdecznie. Zdecydowana większość odwzajemni uśmiech i chętnie da się wciągnąć w pogawędkę.

Szanse na spotkanie wartościowej dziewczyny rosną jeśli zagadniecie ją w trakcie pracy. O stałe zajęcie jest na Filipinach ciężko, zwłaszcza etat w biurze, banku czy dobrym sklepie. Jeśli dziewczyna pracuje, to bardzo dobrze świadczy o niej samej i jej nastawieniu do życia. Oczywiście wiele wspaniałych dziewczyn znajdziecie również wśród tych, którym szczęście na tym polu nie dopisało.

Kliknij >>>TUTAJ<<< by polubić stronę na Facebooku i być na bieżąco z blogiem i Filipinami

Podsumowanie

Kilka zdań na koniec. Po pierwsze chciałbym przeprosić wszystkie Panie, którym nie jestem w stanie zbyt wiele podpowiedzieć – to co piszę to moje obserwacje i w naturalny sposób mam doświadczenie tylko w randkowaniu w jedną stronę.

Do Panów apel o szacunek i uczciwość. Filipinki mogą być wspaniałymi partnerkami, ale są ufne jeśli nie wręcz naiwne, bardzo romantyczne i łatwo złamać im serce, na co naprawdę nie zasługują. Dbajcie też o własne serca, bo wierzcie mi, że można się zakochać w mgnieniu oka. Niezależnie czy szukacie przelotnej przygody czy stałego związku jestem pewien, że na Filipinach znajdziecie wiele wspaniałych partnerek i nie potrzeba żadnej ściemy – bądźcie szczerzy i nie udawajcie kogoś innego, a spotka was wspaniała nagroda. Gwarantuję!

Autor o sobie: Marcin, gość po pięćdziesiątce, ze sporym bagażem życiowego doświadczenia. Nie chciałby być ponownie młody, żeby oszczędzić sobie obciachu towarzyszącego wszystkim błędom jakich się w życiu nie ustrzegł. Ciągle młody duszą, człowiek renesansu o szerokim spektrum zainteresowań, zachowuje dociekliwą naturę starając się zrozumieć otaczający go świat i ludzi, zawsze dając im kredyt zaufania i sympatii na starcie. Dostrzega jasne i ciemne strony Filipin i ocenia bilans jako zdecydowanie dodatni.

(fotografie na licencji Creative Commons CC0 udostępnili wskazani użytkownicy serwisu pixabay.com)

czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy, sam też stoję trochę z boku, wiem, że dobrze jest być i dobrze jest mieć, już nie mieszkam w bardzo długim bloku. za grabażem.

38 myśli nt. „Randka na Filipinach, czyli jak uniknąć złamanych serc”

  1. Nic dodac, nic ujac. Podpisuje się wszystkimi kończynami. Czytając czułem jakby autor osobiście znał Eve ;) Super artykuł!
    btw. do zobaczenia w Marcu ;)

    1. Przypomniałeś mi dowcip o mężu wracającym po 3 dniach balangowania. Gdzie byłeś – pyta żona? Pomagałem Kazikowi przy żniwach. Przy żniwach? W lutym? Powiedziałem, że przy żniwach i będę się trzymał tej wersji! :-)

      Dziękuję za dobre słowo o moim tekście!

    1. Odpowiednik Tampo nad Wisłą, do oryginału filipińskiego ma się tak jak wiatr halny do tajfunu Yolanda :-)

  2. Marych, Ty już jesteś taki stary?? :D:D
    Dobrze napisałeś, prawie wszystko się zgadza, niezgodze się z „drzwiami” – moja właśnie jak wkurwiona jest to trzaska i dobrze wie że podnosi mi tym ciśnienie. Taka filipińska złośliwość :D.
    Dodam, że na dłuższą metę wiele osób „łamie” serca filipinkom, często ze względu na niemożność zwrócenia im uwagi, a wiadomo, że one w niczym nie są mądrzejsze od męskich rówieśników. Zwróć uwagę, że źle robi coś a konflikt gotowy. Najlepiej to siedziałyby non stop na fejsie robiąc głupie miny do selfie – zresztą dzisiejsze Polskie dziewczyny chyba w tym im nie ustępują.
    Dwa pierwsze lata były najgorsze ale teraz już się „dotarliśmy” i czasem mogę już sam jeździć do kolegów bez obaw o „focha” :D:D
    pozdrawiam

    1. Jak to było w Bezelach: ten kawałek to występ gościnny :-)

      Gratuluję dotarcia i życzę powodzenia. Charakterek też ma swoje uroki. Pozdro.

    2. Marych jest nadal młody, nic się nie zmieniło. Zbieżność imion spowodowała nieporozumienie, ponieważ pozwolił mi gościnnie opublikować ten tekst.

      W każdym razie dziękuję za komentarz i oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy przypadek jest inny.

  3. Ja tam tez chetnie poczytalam – zawsze to krok blizej zrozumienia kultury moichukochanych przyjaciol z Filipin (mam ich w wersji familijnej w Manili) :)

  4. Potwierdzam co pisze autor. Juz sie boje ze jak moja zona dowie sie ze to czytale to juz bedzie foch :-). Zonaty z Filipinka od ponad 2 lat :-).

    ps. Pozdro Motorniczy Marych

  5. Miesiąc temu wróciłem z Filipin i muszę potwierdzić że artykuł odzwierciedla rzeczywistość.Klęska urodzaju…Już na drugą noc wylądowały w moim łóżku dwie Filipinki.Następnego dnia poznałem w barze piękną Charlene i to jej byłem wierny do samego końca mojego pobytu na Filipinach.Nocowała w moim hotelowym pokoju prawie co noc w czasie mojego pobytu na wyspie Panglao.I co by dobrego nie powiedzieć o urodzie Polek to jednak Filipinki to klasa sama w sobie.Przeurocze,z cudownymi czarnymi włosami(oczywiście tylko na głowie:)bez cellulitu i fałdek na boczkach.Oczywiście odstępstwa od ideału występują jednakże zdecydowana większość Filipinek to śliczne dziewczyny.Ponadto wyglądają bardzo młodziutko.Z reguły trzydziestolatka wygląda jak dwudziestolatka.A dwudziestolatka jak piętnastolatka.Filipiny-bardzo dobry kierunek na wyprawę

  6. Zgodze sie z wiekszoscia tez po 8 latach pobytu i bycia po 50tce. Malzenstwo nie wchodzi w rachube, roznica 30+. Dziewczyna tez z Pampanga. Grupa Wiecej ubawu na Filipinach na Fb.

    1. Dziękuję za komentarz. Oczywiście najlepiej wiesz co dla Ciebie dobre. W moim przekonaniu różnica 30+ nie stanowi bariery do małżeństwa, to raczej kwestia planów na przyszłość i priorytetów w oparciu o które każdy z nas decyduje. Oczywiście daleki jestem od namawiania kogokolwiek do małżeństwa, bo jak wiadomo małżeństwo jest wyłączną przyczyną wszystkich rozwodów ;-)

  7. Duzo trafnych spostrzezen. Pytanie do autora: czy masz dzieci z pinay i jesli tak jak widzisz ich przyszlosc ? mieszkasz w okolicach Manili/Subic czy zupelna prowincja ?

    1. Dziękuję za pytanie. Nie, nie mam dzieci z moją Pinay. Moje dzieci są już dorosłe, najstarsze zbliża się pomału do 30tki. Nie planowałem i nie planuję więcej dzieci, dlatego wybrałem wariant, który zresztą sugeruję w moim tekście – związałem się z samotną mamą spełnioną w tym zakresie i pomagam w wychowaniu jej pięcioletniej córki, traktując ją zresztą tak, jak traktowałbym własne dziecko. W związku z tym druga część pytania o przyszłość jest zasadna.

      Mieszkam w pobliżu Angeles, chociaż nie w samym mieście, a w jednym z miasteczek satelitarnych (ok 100,000 mieszkańców). Dzięki temu jest kilka opcji dla małej, która w tym roku zaczyna szkołę. Może pójść do lokalnej szkoły publicznej, lokalnej szkoły prywatnej (czesne ok 10,000 pesos rocznie) lub do szkoły międzynarodowej w Angeles (czesne ok 50,000 pesos rocznie). Trwa dyskusja w rodzinie co wybrać. Szkoła międzynarodowa ma taką zaletę, że zajęcia odbywają się w całości w języku angielskim, a Tagalog jest językiem dodatkowym. Kolejną zaletą jest dość wczesne skonfrontowanie dziecka z różnymi narodowościami i kulturami, ponieważ chociaż w tej szkole jest sporo Filipińczyków, to również wielu Chińczyków, Koreańczyków, Amerykanów, Europejczyków i wszystkich możliwych mieszanek. Jedyną wadą jaką widzę jest konieczność codziennego dowożenia i odbierania ze szkoły – odległość nie stanowi problemu bo to ok 11km, ale ruch w godzinach szczytu może być uciążliwy. Jest na tej trasie Jeepney, co ułatwia sprawę.

      Później szkoła średnia i w końcu myślę, że college. Wykształcenie na Filipinach bardzo poprawia życiowe szanse młodych Filipińczyków, więc warto zainwestować w tę wędkę, niż potem stale dawać ryby.

      Jeszcze jedno przemyślenie z tym związane. W internecie jest wiele dyskusji o zakupie nieruchomości. Moje podejście jest takie, że posiadając nieruchomość stajemy się jej niewolnikiem. Wynajmowanie na Filipinach jest tanie, a ziemia jest droga. Moim zdaniem lepiej zachować swobodę i nie kupować ziemi. Dzięki temu jak przyjdzie czas na College lub High School dla małej (wtedy już dużej), można przenieść się do odpowiedniego ośrodka uniwersyteckiego, takiego jak Bagio, Dumaguete czy Cebu. Raczej nie strawię Manili :-)

      Wariant przeprowadzki do USA i Europy, chociaż możliwy dla mnie z punktu widzenia logistycznego, nie wydaje się dobrą opcją. Filipińczycy z tego co obserwuję oraz wnioskuję z rozmów są najszczęśliwsi wśród swoich, blisko rodziny oraz w ciepłym klimacie. W Polsce przykładowo to by była dla nich jakaś deprecha i masakra, dla mnie zresztą też. Poziom edukacji na Filipinach nie jest może topowy, ale jednak całkiem przyzwoity, a program opiera się o założenia wywodzące się z USA. Z tego właśnie względu wielu Koreańczyków wysyła tu dzieci do szkoły czy na Uniwersytety – Koreańczycy stanowią najliczniejszą grupę wśród obcokrajowców na Filipinach. Moje doświadczenia z kontaktów z lokalną inteligencją są bardzo pozytywne – spotkałem wielu lekarzy, adwokatów, nauczycieli, architektów, inżynierów, którzy byli kompetentni, niezwykle kulturalni i mili. Myślę, że wykształcenie jakie można odebrać na Filipinach jest dostatecznie dobre, a można je uzupełnić w przyszłości studiami podyplomowymi w Europie lub USA, choćby MBA czy innymi w zależności od zainteresowań. Kluczem jest język angielski i dobra szkoła średnia – potem już pójdzie gładko, jeśli ktoś może oczywiście sfinansować czesne na uczelni.

      Filipiny są krajem, który ma bardzo młode społeczeństwo – średnia wieku Filipińczyków to zdaje się 23 lata (nie pamiętam czy średnia, czy mediana). Gospodarka rozwija się dynamicznie i ze względu na efekt niskiej bazy ten wzrost będzie znaczący przez wiele jeszcze lat. Ze 100 milionami ludności, wykorzystując pewien dualizm unikalny dla Filipin, które jedną nogą są w Azji ze względu na położenie geograficzne i wpływ innych kultur, ale z drugiej strony ze względu na ponad 300 lat historii kolonialnej pod butem Hiszpanów, a później dość łagodną okupację Amerykańska przez 50 lat Filipińczykom łatwo nawiązać dialog i relacje ze światem zachodu. Urzędowy angielski równie nie jest bez znaczenia. Siła robocza nadal bardzo tania. System prawny stabilny. Rząd realnie promuje rozwój strategicznych branż jak turystyka, rolnictwo aby uniezależnić kraj od importu żywności – mają w tym zakresie duże osiągnięcia, sektora usług w tym również outsourcingowych, oraz wybranych gałęzi przemysłu. Mało kto wie, że Filipiny mają sporą produkcję w nowoczesnych gałęziach jak elektronika, ale również silny przemysł stoczniowy (produkcja nowych statków i stocznie remontowe). Promowane są również inwestycje w sektor energetyczny. Filipiny mają sporo bogactw naturalnych w tym gaz i ropę naftową. Jednym słowem jest to kraj z perspektywami i dobrze wykształcona osoba, która będzie osadzona w tutejszych realiach, ale pozna też trochę świata, może mieć całkiem ciekawe życie na Filipinach.
      Przepraszam za przydługą odpowiedź :-)

  8. Dzieki, jestem pelen podziwu dla kano’s [takich jak ty] ktorzy mieszkaja na stale Filipinach. Ja nie moglbym glownie ze wzgledow medycznych, a jesli to tylko wlasnie w Baguio lub Sagada latem albo Port Barton/Palawan.

    1. Świat się zrobił taki mały, że nie trzeba przyjechać na stałe, aby cieszyć się Filipinami. Pamiętam na początku lat 80-tych taki pociąg relacji Warszawa-Zakopane zwany przez pasażerów pieszczotliwie Rzeźnia. To było 12 godzin jazdy na stojąco, często koło kibelka, który różami nie pachniał, po to tylko żeby przez 2 dni pojeździć na nartach, spędzić kolejną noc w pociągu i udać się do szkoły czy na uczelnię. A jednak gdyj w stanie wojennym zawiesili kursowanie Rzeźni to rozpacz w narodzie była powszechna :-) Dzisiaj tyle mniej więcej trwa lot bezpośredni z LA do Manili (zależy w którą stronę), więc można sobie wyobrazić, że przyjedzie się na Filipiny w dogodnym dla siebie czasie i na tak długo, na ile praca czy zdrowie pozwolą. Nie rezygnuj z tej frajdy! Warto się przemęczyć, a i warunki w 777 lub 747 o niebo lepsze niż w Rzeźni, hehehe :-)

  9. Teoretycznie masz racje ale ja latam do Cebu naogol przez ATL- ICN (16 godz. nonstop) lub NRT + layovers w sumie ok 23 godz. samego lotu. I mam troche wiecej wiosen niz ty. Najgorsze sa powroty bo cierpie nie tylko z powodu 12 godz. roznicy czasu, jet lag ale przede wszystkim PPD.

  10. dodajcie sobie google + bo są takie ludki co nie jarają się fejsbąkiem.
    A tak przy okazji..generalnie lepiej wychodzi wam kręcenie niż pisanie chociaż ten artykuł wyjątkowo fajnie napisany.Go with the flow ;) Mieszkam i pracuje z filipińczykami. To bardzo specyficzni ludzie, a kobiety bardzo zaborcze i niestety starzeją się bez wdzięku. Żony zdradzane na prawo i lewo, mają oczy szeroko zamknięte usługując wiernie swoim mężom do końca. A od plot i ich męczącego kłapania gębą to można się nabawić migreny i chęci trzymania bezpiecznego dystansu.Podpisuje się tu pod wszystkim, świetnie ujęty temat.

  11. Mam pytanie. Jak na Filipinach zapatrują się na pomysł aby po ślubie obcokrajowiec zabrał żonę do swojego kraju? Obawiam się że filipińskie klimaty by mnie wykończyły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *