Zjawiska paranormalne, magia, obrzędy i cuda na Filipinach – służbowa wizyta szamana w naszym domu.

Jakiś czas temu szaman Ondo spod Marikabanu, ten sam, u którego byliśmy dwa lata temu z ekipą na pięćdziesiątych urodzinach, został sprowadzony przez Paulę (chyba w porozumieniu z Monią) do naszego domu w Santa Fe.Powód był taki, że dziewczynom wydawało się, że czują niewyjaśnioną obecność dodatkowego mieszkańca. Osobiście nic takiego nie zauważyłem, ale nie mam problemu z dmuchaniem na zimne.Mój osobisty stosunek do tego typu tematów, choć zmienia się powoli pod wpływem lokalnej specyfiki, kontaktów z medycyna naturalną i spotkań z mieszkańcami, jest nadal raczej sceptyczny. Lekko poruszyłem temat naszego podejścia do zagadnienia w jednym z pierwszych wpisów ze słynącej ze zjawisk paranormalnych Wyspy Ognia:

Wyspa Siquijor słynie z czarów, czarnej magii, duchów, wampirów i filipińskich uzdrowicieli, o których wspominał nawet nieoceniony ksiądz Natanek w swoim pamiętnym kazaniu. Do dziś lubię wracać do tej epickiej homilii, by poprawić sobie humor. Skutek gwarantowany, działa niezawodnie. Owa metafizyczna sława robi jednak trochę wyspie reklamę na zasadzie miecza obosiecznego – jednych, szczególnie zainteresowanych spirytualizmem i demonologią fascynuje i przyciąga od lat, innych zaś, zwłaszcza zabobonnych Filipińczyków skutecznie odstrasza. Dla nas to ani wartość dodana, ani odjęta. Niech sobie ludzie palą kryształy, wróżą z dymu, wywołują duchy i rozmawiają ze zmarłymi jeżeli im to tylko sprawia przyjemność i ubogaca życie. Na zdrowie. Nie bierzemy udziału, bo ta sfera ludzkiej aktywności najzwyczajniej w świecie nie zazębia się z naszą.
Ondo zjawił się nieco spóźniony i choć przy robocie łyknął sobie jak zwykle browarka, zabrał się do niej z zaangażowaniem i przejęciem. W wysuszonych łupinach po orzechu kokosowym rozniecił małe palenisko, w którym umieścił specjalne szamańskie kryształy i aromatyczne grudki. Tego typu akcesoria dostępne są na specjalnym szamańskim stoisku na targu w Bantayanie, ale laikowi i tak nic po nich, tutaj trzeba uduchowionego, wtajemniczonego specjalisty.
Następnie szaman zrobił z tak przygotowanym przenośnym ogniskiem w dłoniach parę rund wokół domu, zwracając specjalną uwagę na podtrzymujące jego konstrukcję betonowe filary, drzwi oraz okna. Spędził też sporo czasu wewnątrz zatrzymując się i chyba czytając z dymu w każdym pomieszczeniu. Muszę przyznać, że przez cały czas nasz kotek zachowywał się osobliwie i nieprzewidywalnie, momentami okazując niepokój, by po chwili polizać Onda po łydkach.
Przed kolejnymi etapami tego swoistego obrzędu szaman wykonywał na czole znak krzyżai szeptał modlitwy lub zaklęcia, trudno mi powiedzieć, bo nie znam języka. Od samego początku fascynowało mnie na Filipinach łączenie tradycyjnych wierzeń ludowych opartych na naturze z importowanymi przez kolonizatorów i czasem modyfikowanymi na miejscu wyznaniami chrześcijańskimi. O dziwo współistnieją te jakże różne tradycje w symbiozie, przenikają się i uzupełniają, a miejscowi duchowni nie tępią ich z ambony jak jakieś nieszczęsne Natanki.
Ondo dymnej ceremonii dopełnił przekazując dziewczynom za pośrednictwem tłumaczki w osobie DenDen wszystko, co był w stanie odczytać z dymu i bulgoczących pod wpływem temperatury kryształów. Okazało się, że przed rozbudową i modernizacją miasteczka, w czasach gdy tę część Santa Fe porastała jeszcze dzika roślinność, na ziemi, na której obecnie stoi nasz dom mieszkała w bambusowej chatce rodzina z dziećmi, która nigdy do końca nie pogodziła się z wyprowadzką z tego miejsca. Dodatkowo w trakcie budowy domu zmarł im synek, za co winą obarczają budowniczych. Coś w ten deseń.
Duchy nie są jednak złe, ani złośliwe, więc nie ma powodu do obaw. Podatne są za to na fazy księżyca, a ich wzmożonej aktywności należy spodziewać się podczas pełni.
Musze przyznać, że choć obserwowałem z boku to seans wydawał się ciekawy i trochę żałuję, że odpuściłem żywsze zainteresowanie. Zdaniem dziewczyn po ceremonii aktywność ustała, a przynajmniej one jej już nie odczuwają. Jeżeli tak jest w rzeczywistości, nie widzę powodów, by od czasu do czasu Onda nie zaprosić, tym bardziej, że się lubimy i zawsze przy okazji piwko się zrobi. Pozdro.
WH3A2602-copy WH3A2618-copy WH3A2638-copy szaman4-copy WH3A3242-copy DSCN1495-copy DSCN1496-copy DSCN1498-copy DSCN1499-copy
czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy, sam też stoję trochę z boku, wiem, że dobrze jest być i dobrze jest mieć, już nie mieszkam w bardzo długim bloku. za grabażem.

3 myśli nt. „Zjawiska paranormalne, magia, obrzędy i cuda na Filipinach – służbowa wizyta szamana w naszym domu.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *