Czy Filipiny są drogie? Część 2: ile kosztuje wynajęcie pokoju, domku i domu na dłużej, wypożyczenie skutera, benzyna, transport publiczny na miejscu itp.

Po pierwszej części dotyczącej kosztów jedzenia ”na mieście’‚, dziś ciąg dalszy informacji dotyczących rzeczywistych kosztów pobytu na Filipinach.

Najtańsze zakwaterowanie to koszt 400-600 peso za domek/pokój na dobę. Czyli teoretycznie na dwie osoby wychodzi tanio, ale jak to mawiają Anglosasi you get what you pay for. Tego typu miejscówy mają, poza nielicznymi wyjątkami, o których trzeba wiedzieć zawczasu, bardzo ograniczony komfort.

 

Są to często małe pokoje z prostą toaletą, bez ciepłej wody, bez dostępu do urządzeń kuchennych, lodówki itp., o klimatyzacji, telewizji jeżeli ktoś lubi, czy dostępie do wifi nie wspominając. Internet działa czasem w okolicach recepcji. W najtańszych opcjach najczęściej nie są to budynki i wnętrza jakie się chce potem oglądać na fotografiach.

 

Do tego trzeba pamiętać, że na wakacjach człowiek lubi poczuć, że i jemu należy się odrobina luksusu i w konsekwencji nie do końca liczy się z budżetem. Więc jak już się wyrywa w te wymarzone tropiki to niczym niezwykłym nie jest oczekiwanie ładnej chatki w miejscowym stylu, czy pokoju z rozległym tarasem z widokiem na palmowe zagajniki, a jeszcze lepiej falujący w ciszy i spokoju ocean. A o to na tzw. budżecie niełatwo.

 

Kliknij >>>TUTAJ<<< by polubić stronę na Facebooku i być na bieżąco z blogiem i Filipinami

 

Koszt domku letniskowego na plaży to od 1500 peso w górę, nawet na prowincji nietrudno znaleźć i takie za 4000-5000 za dobę w naprawdę ładnych, zadbanych i przemyślanych ośrodkach w najróżniejszych fasonach: od stylizacji na budownictwo lokalne, poprzez inspiracje hawajskie, buddyjskie, karaibskie, na klinicznej nowoczesności kończąc. Dla każdego coś miłego, z pewnością, ale poza fantazją potrzebne są i pieniądze wnuczku.

 

Przy dłuższych terminach cena oczywiście odpowiednio spada. Średniej wielkości dom z kuchnią, pokojem dziennym, sypialnią i podstawowymi meblami można wyrwać za ok 10-15 tysięcy peso miesięcznie, blisko plaży lub na klifach ok 20-30 tysięcy miesięcznie. Ceny najmu mogą oczywiście iść w setki tysięcy, w zależności od standardu, wyposażenia, lokalizacji itp., to jasne. Do tego dochodzą koszty energii elektrycznej (ok. 2000 peso bez klimatyzacji) i internetu (2000 peso na kablu, ok. 1000 peso za sygnał na modem USB). Dodatkowo czasem koszt wody, ale nie wiem ile, bo my mamy studnię.

 

Wydatkiem, z którego trudno i szkoda rezygnować nawet w przypadku kilkutygodniowego pobytu jest wypożyczenie skutera lub motorka. Inaczej nie chcąc siedzieć w jednym miejscu, bo nie o to przecież chodzi, jest się na prowincji skazanym na nieregularny i funkcjonujący zwykle jedynie za dnia transport publiczny – ciasne dla Europejczyka, jeżdżące blaszane kioski zwane tricyklami.

 

Te rzeczywiście są tanie, przejazd kosztuje od 10 do 50 peso w zależności od dystansu, ale korzystanie z nich wiąże się z wieloma niedogodnościami – kursują na widzimisię, bywają zatłoczone na tyle, by w ogóle się nie zatrzymywać, zwykle przemierzają jedynie wyznaczone trasy itp. Wynajęcie takiego trójkołowca na wyłączność z kierowcą to z kolei koszt od 500-600 peso w górę do tysiąca i więcej dziennie, w zależności od zdolności negocjacyjnych, sezonu, stopnia desperacji szofera i paru innych zmiennych. Zasadniczo nie polecam tego rozwiązania, chyba, że nie ma innego wyjścia.

 

Ceny wynajęcia skutera z automatyczną skrzynią lub motorka w półautomacie wahają się w zależności od miejsca, ale średnio wynoszą 250-300 peso za dobę z możliwością negocjacji przy dłuższym terminie. My nie przekraczamy kwoty 3000 peso miesięcznie, ale to już trzeba poszukać, potargować i być przygotowanym na niechęć i odmowę.

 

Wersja na bogato to zakup własnego pojazdu: ok 65 tysięcy za nowy, 30 tysięcy za trzy-, czteroletni w zależności od stopnia zużycia, przebiegu i stanu ogólnego. Trochę żałuję, że nie kupiliśmy takiej używki na samym początku. Większość sprzętów poruszających się po drogach jest wyposażona w silniki o pojemności 110-125cm3. Mało, ale dają spokojnie radę na większości dróg. Benzyna na stacji kosztuje ok. 55 – 60 peso, ale stacji jest mało. Na przydrożnych straganach benzyna w litrowej butli po Pepsi to ok. 60 – 65 peso. Na dużych wyspach nieco taniej.

 

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że często z postów można wyciągnąć nieco pochopny wniosek, że cytuję: odnosi się złudne czasem wrażenie, że Filipiny są tanie jak barszcz i koszty, poza biletem lotniczym z Europy, są pomijalne i nieistotne, na tyle, że karkołomnie porównuje się je do wakacji nad Bałtykiem. Gdy ktoś nas już w końcu odwiedzi, czy przyjedzie pod wpływem inspiracji, nie chciałbym usłyszeć zarzutów, że ‘kurna Marych gadałeś, że tak tanio, a się okazuje, że po powrocie będzie trzeba renegocjować hipotekę’.

 

Nasz budżet rzeczywiście nie jest wysoki, ale przypominam, nie do końca są to wakacje, jesteśmy tu od dłuższego już czasu, znamy kilka osób i do pewnego stopnia lokalne uwarunkowania, wiemy gdzie robić zakupy,  najczęściej gotujemy sami (co nota bene polecam, nie tylko ze względu na kasę) i ogólnie lubię myśleć, że jesteśmy pod względem budżetu konkretnie ogarnięci. Uważam to zresztą za duża zaletę nie tylko na okoliczność tego typu wyjazdów.

 

Tematyka kolejnego wpisu z tego cyklu będzie przyziemna. Na zachętę napiszę, że kieliszek tequili w jednej z knajp w Santa Fe kosztuje 150 peso, prawie cztery razy więcej niż w zaprzyjaźnionym barze obok i  prawie tyle, co cała butelka w sklepie nieopodal. Czasem kielicha trzeba przecież zrobić, więc i na tym polu jest sporo do ugrania. Zapraszamy.

 

WH3A2330-copy

WH3A0209-copy
Jepneey w Cebu City

WH3A0217-copyWH3A1655-copy

Tricykad
Tricykad
Bantayan Cottage
Bantayan Cottage
Amihan Resort, Santa Fe
Amihan Resort, Santa Fe

WH3A2779-copy

Stragan z benzyną sprzedawaną w butelkach po coca coli
Stragan z benzyną sprzedawaną w butelkach po coca coli

WH3A6539_4077-copy

The Bruce Resort, San Juan, Siquijor
The Bruce Resort, San Juan, Siquijor
The Sylvia Resort, San Juan, Siquijor
The Sylvia Resort, San Juan, Siquijor

WH3A7230_4849WH3A7369_5011-copyWH3A7930_5703-copyWH3A8001_5756-copyWH3A8124_5892-copy

 

czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy, sam też stoję trochę z boku, wiem, że dobrze jest być i dobrze jest mieć, już nie mieszkam w bardzo długim bloku. za grabażem.

44 myśli nt. „Czy Filipiny są drogie? Część 2: ile kosztuje wynajęcie pokoju, domku i domu na dłużej, wypożyczenie skutera, benzyna, transport publiczny na miejscu itp.”

  1. Ale zycie tutaj to nie wakacje. Mieszkam na Filipinach od 5 lat. Na plazy bylem tylko raz, 3-4 razy w tak zwanych resortach – kapieliskach przy hotelach i w kilku wioskach w Pangasinian (to moja ulubiona provincja, poza tym Tagaytai.
    Nie ze wszystkimi kosztami sie zgadzam. Wynajmowalismy apartamenty za 3.000-4.000 peso na miesiac. Czasem zupelnie przyjemne. Elektrycznosc tutaj jest najdrozsza w Azji. Placimy srednio 5.500 na miesiac, a za wode okolo 1,000. Jedzenie – moja zona swietnie gotuje – wiec rzadko chodzimy po restauracjach. Ale niektore sa ciekawe – Japonska w Green Belt w Makati, albo Bana Leave… doskonale i nie takie drogie. Najtaniej jest zaopatrywac sie w supermarketach albo na jarmarku. Lubie jarmarki ale rozczarowal mnie brak innowacji. Wszystko to samo, te same warzywa, nic nowego "exotycznego". Mimo to lubie lokalne desery (np. pichi-pichi). Pieczywo jest bardzo tanie i nie najgorsze. We francuskiej piekarni w SM – doskonale ale drogie. A polskie pierogi tylko w domu – moja zona nauczyla sie robic swietne pierogi.
    Co do publicznego transportu – jesli znamy juz ten kraj – wiemy czego sie spodziewac. Mieszkamy 20 kilometrow od stolicy a dojazd do mu zabiera czesto 2-3 godziny lub wiecej. Spaliny, spaliny, smog…. dlatego tyle ludzi tutaj cierpi na zapalenia oskrzeli i tym podobne zchorzenia. Z malej emerytury nie da sie kupic samochodu (a uwielbiam prowdzic i UK a takze w Tajlandii zawsze mialem jakis pojazd. Tutaj krotko jezdzilem na motorze i ufalem przepisom drogowym dopoki nie zrzucil mnie z oblokow staruszek w jeszcze starszej furgonetce wyjezdzajacy z bocznej malej ulicy!. Obylo sie bez szpitala ale na motor nie wsiadam. Skuter lubie – w Tajlandii mialem dwa i zadnego wypadku. Mozna wiecej komentowac, lub raczej dzielic sie doswiadczeniami. Dobrze porownywac jak sobie inni radza, a szcegolnie krajanie, na takim koncu swiata jak Filipiny!

    1. Dzięki Wiesław za konkretny i rzeczowy komentarz. Polemika mija się z celem, dzielimy się własnym doświadczeniem i subiektywnymi odczuciami i to jest fajne. Wiadomo, że mieszkając dłużej koszty można kontrolować bardziej świadomie. Mieszkania za 3000 peso muszę jednak jeszcze poszukać, myślę, że tutaj o przyzwoite w tej cenie będzie bardzo trudno.

      Energia elektryczna jest rzeczywiście droga, te 5 tysięcy to zakładam, że z pracującą klimatyzacją. Nauczyliśmy się żyć bez niej i płacimy pod 2 koła.

      Zakupy robimy głównie na targu, bo na wyspie nie ma supermarketów i najczęsciej również gotujemy sami, bo lubimy. Pieczywo kupujemy w piekarni prowadzonej przez znajomego Nowozelandczyka, miejscowe wydaje nam sie zbyt słodkie.

      Problemu smogu tu nie ma w ogóle, poruszanie sie motorkiem po wyspie to sama przyjemność, choć mam wrażenie, że od czasu gdy przyjechaliśmy tu po raz pierwszy natężenie ruchu nieco się zwiększyło, zwłaszcza na dojazdówce do portu, więc uwaga jak najbardziej zalecana.

      Dzięki raz jeszcze i jak najbardziej zachęcam do dzielenia się spostrzeżeniami. Pozdro.

  2. Witam, wszystkie ceny są jak rozumiem podane w jakiś Resortach, domach nastawionych na wynajem itp. a mnie ciekawi czy jest na Filipinach jest problem wynająć pokój od ludzi którzy na co dzień nie wynajmują pokoi czy całych domów. Podejrzewam że za taki czas co tam przebywacie na pewno jakiś Filipińczyk zagadał że szkoda że gdzieś tam wynajmujecie pokój w resorcie czy dom bo ma do zaoferowania pokój w dobrym standardzie. Pytam dlatego bo czasem nie ma jak wycieczka na spontanie z wyspy na wyspę i na sam koniec szukanie u ludności miejscowej noclegu bo wiadomo nie wszędzie spotkamy resorty czy typowe domy pod wynajem.
    Pozdrawiam

    1. Z wynajęciem pokoju lub domu od miejscowych nie ma tutaj większego problemu. Przy dłuższym okresie najmu warto też negocjować ceny, co nie jest specjalnie trudne, zwłaszcza poza sezonem. Sami wynajmujemy dom w Santa Fe i bardzo sobie chwalimy. Dzięki za komentarz, pozdrawiamy.

  3. Pol roku po przyjezdzie sciagnalem wypiekacz do chleba z HK, 2 kolejne kupiłem w outletcie na PH, znalazłem sklep zaopatrujący piekarnie i mam swój chleb, ciasto na pizze, itp.. Polecam, koszt ok. 1000php, prosty w obsludze i efekt naprawde dobry :) Mieszkam w San Juan, La Union (surfing spot) i za apt w dupleksie place 15tys. plus media. W stolicy prowincji, San Fernando (pop. 100tys), oddalonej zaledwie o 7km, za taki apt. 7-8tys. Wczesniej wynajmowałem nowy, ladny dom (200mkw) za 5tys, ale to była niekomercyjna, oddalona od morza lokalizacja, stad roznica. Zgadzam się z opinia, ze *Filipiny to kraina ogromnych kontrastow i zdefraudowac tu jakakolwiek kwote nietrudno*. Znajomy PL wydal 150tys. USD w 4 lata (kluby, dziewczyny, hazard). Znam expatow, którzy nie kryja ze mieszkaja na Filipinach by sie bawic, a zapytani odpowiadają: *cheap booze & chicks*. Sporo wśród nich Aussie`s i Kiwi`s. Ale sa tez 60-80 letni Amerykanie na głodowych emeryturach, ktorych nie stac na przyzwoita starosc w USA. Kontrasty…

    1. Wypiekacz do chleba to dobry pomysł, trzeba będzie się zainteresować. Dzięki za podzielenie się cenami w Twoim regionie, pozdrawiamy.

  4. Chetny do zamieszkania na PI nie powinien sie kierowac powodem ekonomicznym. Sa tansze miejca do zycia chociazby pld- wsch Floryda gdzie KV energi elektrycznej kosztuje ponizej 11 centow. Oszczedni niech siedza w domu i czytaja innych blogs.

    1. Siema SE, osobiście nie do końca się zgadzam. Wielu czytelników musi liczyć się z budżetem i rachunek ekonomiczny bywa istotnym czynnikiem branym pod uwagę przy wyborze kierunków podróży. Oczywiście nie jedynym i też nie najważniejszym, ale jednak. Wpisy z kategorii Ceny skierowane są nie tylko do ekspatów, bo ci realia znają, ale i turystów/podróżników i należą do najpopularniejszych na blogu, więc coś musi być na rzeczy. Na marginesie uważam, że lepiej być oszczędnym niż rozrzutnym, ale to długi temat, więc nawet go tu i teraz nie podejmuję :-). A Floryda w ogóle bardzo nam się podoba i chętnie wrócilibyśmy tam kiedyś na dłużej. Dzięki za komentarz, pozdrawiamy.

    2. W Bauang, La Union sa osiedla emerytowanych Amerykanów, wiekszosc wojskowych, ktorzy mieszkaja na Filipinach gdyz nie stac ich na godziwa starosc w USA, wielu zali sie przy kazdej rozmowie, czesc wymaga opieki medycznej. Mowie tu o duzej grupie, głownie mezczyzn, ktorzy wydaja sie byc zawiedzeni, czesc z nich słuzyla w Azji i stad pewnie Filipiny, gdzie opieka medyczna jest niezła i tansza.

      1. Slyszałem o takich przypadkach, zwykle niestety są to bardzo smutne historie. Z cenami jest trochę tak, jak już pisałęm gdzie indziej: wcale nie są niskie, ale rzeczywiście przy zachowaniu dyscypliny nie wydaje się dużo, bo nie ma na co (ograniczony asortyment) lub nie ma potrzeby. Zamiast rozbudowanej garderoby, garniturów, koszul, obuwia, tego samego w wersjach zimowych itp. wystarczy kilka koszulek, krótkie spodenki i japonki, zamiast samochodu i wszystkiego co się z nim wiąże (koszty utrzymania, ubezpieczenie, przeglądy, mandaty) jeździsz małolitrażowym motorkiem, który na małej wyspie spokojnie daje radę, kin i teatrów nie ma, a jak ktoś lubi disco to idzie na fiestę zamiast do drogiego klubu. Przykłady można mnożyć, przy czym proszę pamiętać, że cały czas mówimy o prowincji.
        Dzięki za komenta, pozdrawiamy.

        1. W miejscu którym mieszkam, a przecież nie jest to Makati, minimum jakie musze wydac to 30tys. peso miesiecznie, mieszkam sam, nie mam zony i dzieci na utrzymaniu. Polowe stanowi czynsz za 2-sypialniowe mieszkanie w dupleksie, bez specjalnych wygod, internetu, telefonu, TV (dostępne z doplata) czy ogrodu. Woda i energia elektryczna, która na Filipinach jest droga, płatne wg zużycia. Po doliczeniu opłaty za wize, jestem juz na poziomie ok. 20tys. peso. Jeśli nie ma dodatkowych, nieuwzględnionych kosztów, pozostale 10tys. peso można przeznacyc na zywnosc, z zastrzeżeniem gotowania w domu, 10tys. to jednak nie jest wygrana w lotto :) Dlatego jeszcze nigdy nie udało mi się zmiescic w tym budzecie, przecież sa inne wydatki, opłaty, naprawy, zakupy niezywnosciowe, uroczystości i imprezy, paliwo, ubezpieczenie itp. itd. W 2010 roku 1 peso = 6gr, dziś to prawie 9gr, latwo wyliczyć jak zmienily się wydatki, jeśli ktoś korzysta z polskich zrodel finansowania. Dlatego wazny jest glowny lub dodatkowy dochod w walucie kraju pobytowego.

          1. Nie wiem gdzie dokładnie mieszkasz Marek, ale Twoje wyliczenie mnie nie dziwi. I rzeczywiście kursy walutowe działają tu w ostatnich latach niestety na naszą niekorzyść. Pozdro.

      2. Amerykanscy emerytowani wojskowi po 20 sluzby maja godne pozazdroszczenia emerytury + dozywotnia opieke medyczna. Na Filipinach korzystaja z ubezpieczenia Blue Cross Blue Shield ktore jest „zaffilowane”z najlepszymi prywatnymi szpitalami. Ludzie o ktorych piszesz prawdopodobnie odeszli z wojska po okresie krotszym niz 20 lat sluzby moga tez miec inne zobowiazania finansowe w Stanach,ktore sa im pobierane automatycznie z emerytury.
        Jesli ktos ma ponizej $1000 Social Security/mies to ciezko za ta kwote tutaj przezyc a Filipiny oferuja tez inne atrakcje poza stosunkowo niskimi kosztami zycia. Te atrakcje sa glownym powodem zycia tam.
        Ile samotnych Amerykanek bylych wojskowych mieszka na emeryturze na Filipinach ? zadna ? a dlaczego ?

  5. Dzis dopiero zreszta dosc pobieznie przeczytalem kilka twoich wpisow w blog. Moj wczorajszy komentarz dotyczyl turystow z Polski z jakimi mialem doczynienia ok 15 -20 lat temu na pld-wsch. Florydzie.
    Podroznicy owi wydajac ok $1000 za bilet bedac juz na miejscu zaczynali nagle na wszystkim oszczedzac poczynajac od posilkow,atrakcji po noclegi.
    Po co wiec tu przyjezdzali by spac na plazy i jesc jajka na twardo ?
    Bedac pare razy na Filipinach spotkalem tez takich ktorzy twierdzili,ze mozna zyc tam za 5000php/mies. Pewnie tak przy zalozeniu,ze mieszka sie w nipa hut.
    Ja tez staram sie oszczednie podrozowac ale nie za wszelka cene. Nie potrafie ocenic kosztow zycia w Polsce ale gdy ostatnio tam bylem 5 lat temu to wydawalo mi sie drogo. Duzo drozej niz tu, podobne mam odczucia jesli chodzi o Filipiny. Wydaje mi sie,ze do przyzwoitego poziomu nawet na prowincji potrzeba minimum ok $1500/mies na 2 osoby przy dluzszym pobycie.
    Czy zgadzasz sie ?
    Pld-wsch Fl jest b. przyjemnym miejscem do zycia szczegolnie klimatycznie zima ale Filipiny mimo paralizujacej powszechnej biedy tez sa urokliwe i latam tam 2x do roku ale zyc na stale bym nie chcial.
    Jesli cieple wiatry zagnaja was w okolice Lauderdale by the Sea to daj znac. Groch ma namiary na mnie,
    pozdro,na gazie
    SE Florida

    1. Zgoda, te informacyjne wpisy powstały przede wszystkim po to, żeby wybić ludziom z głów błędne przekonanie, że na Filipinach żyje się w luksusie za za półdarmo. To po prostu nieprawda. Z naszego doświadczenia 1500 dolarów na parę to jest budżet może trochę na wyrost, ale z pewnością bliższy rzeczywistości niż absurdalne 5 tysięcy peso. Dzięki za te uwagi.

      Gdybyśmy wybierali sie na Florydę dam znać, namiar mamy. Pozdro.

  6. Troche wam zazdroszcze mozliwosci dlugiego pobytu poza stalym miejscem zamieszkania. Jestescie mlodzi bez klopotow medycznych i innych obowiazkow typu dzieci lub opieka nad starszymi rodzicami takze korzystajcie z tego luksusu jak dlugo to mozliwe.
    Pozdro,
    SE Florida

      1. Dzieki, postaram sie skierowac moja szlupe w kierunku Santa Fe wiosna’16. Pozdro, SE Florida

          1. Siquijor bylem w 12. Moze warto dla potencjalnych expat wspomniec, ze oprocz wszystkich dobrze znanych zalet tej wyspy sa dodatkowe ( moze juz gdzies o tym pisales ).
            Mam na mysli w razie awarii bliskosc ( 1 godz.szybkim promem ) przyzwoitego prywatnego szpitala w Dumaguete, a takze szczesliwe polozenie poza zasiegiem typhoons & powaznych trzesien ziemi w ostatnich kilkudziesieciu latach.
            Do zobaczenia/ spotkania na szlaku ja tez nigdy nie siedze w jednym miejscu.

          2. Szpital w Dumaguete jest okej, to prawda. Tajfuny i trzęsienia ziemi w tej części świata to trochę loteria. Wyspa jest rzeczywiście osłonięta od strony Pacyfiku, ale Bantayan też był, a mimo to dwa lata temu mocno oberwał. Tak czy inaczej, nie martwiłbym sie pogodą na zapas. Pozdro i do zobaczenia.

  7. Ja tu dodam, że Filipiny to naprawdę kraj ogromnych kontrastów. Wszystko zależy od tego jaki styl życia chcemy prowadzić.

    Jeśli ktoś chce to można przepuścić każda kwotę pieniędzy. Widziałem oferty domów na sprzedaż za cenę 50 – 100 i więcej mln peso. Tak mnie zaskoczyły takie ceny, że zacząłem kopać głębiej dlaczego tak jest. Sytuacja mi się szybko wyjaśniła. Są to domy które kupują araby z Arabii Saudyjskiej i okolic.

    Ale z drugiej strony jeśli ktoś pomyśli i nie potrzebuje luksusów to naprawdę można żyć za pół darmo. Na prowincji można porozmawiać z ludźmi i wynająć kawałek ziemi, a na nim postawić chatkę. Chatkę można z bambusa postawić już za 50 tys peso. Ceny za zwykła szopę czy altankę już się zaczynają od 10 tys. Ceny za bardziej konkretny dom to 100tys. Ceny za duży dom z piętrem i balkonem czy tarasem to 300 tys.
    Tak więc jak już się mieszka w swojej chatce można sobie posadzić własne owoce i warzywa i wtedy to właśnie już mamy pół darmo. Bo po co nam są wtedy potrzebne pieniądze? Na koszulkę czy spodenki? No ale zdaję sobie sprawę, że mało kto wytrzyma taki styl życia i będzie tęsknił do europejskich metropolii i zapachu spalin. :)
    Tak samo jak mało kto przeskoczy bariery które europejski styl życia wyrył w naszych umysłach i mało kto w ogóle będzie w stanie pomyśleć o budowie czegokolwiek na ziemi która nie należy do niego. Tylko, że na Filipinach prawie wszyscy tak robią na prowincjach. Tzn mam na myśli filipińczyków, a nie obcokrajowców. Obcokrajowcy zawsze przywożą punkty widzenia zachodniej kultury w której się wychowywali od dziecka. Wszędzie im się wydaje, że ktoś ich oszuka, wszędzie szukają podstępu. Ale to jak dobrzy są ludzie na Filipinach na pewno nie pomieści się w głowie nie jednego polaka.
    Wystarczy, że podam tu jeden przykład. Są na Filipinach miejsca gdzie turyści nie docierają. W takich właśnie miejscach można zobaczyć coś zaskakującego. Nie w miastach, bo tam zawsze ktoś się znajdzie, ale na wioskach gdzie nikt nigdy nie widział białego człowieka.
    Wyobraźcie sobie, że na takiej wiosce można spotkać czasem sklep. Wchodzisz do środka, a tam nikogo nie ma. Rozglądasz się, a tam na stoliku leży kartka: „Proszę wziąść sobie czego tylko potrzeba, a pieniądze zostawić w szufladzie pod stołem. Dziękuję.”
    Tam na prawdę są kompletnie inni ludzie niż na zachodzie.
    Raz jak byłem na prowincji jakiś turysta zgubił gdzieś portfel, nawet tego nie zauważył dopiero po jakimś czasie zaczepił go na ulicy filipińczyk który go znalazł i spytał czy to jego bo znalazł. Gdy mu go oddał oczywiście wszystko było w środku. Razem z gotówką 10 tys peso. A każdy chyba wie, że ludzie tam są biedni.

    Moja babcia zawsze mi powtarzała mądre słowa, że każdy widzi najwyraźniej u innych osób swoje własne wady. I taka jest prawda. Alkoholik zawsze będzie cię widział jako alkoholika, oszust jako oszusta itd.

    Ja już niedługo zamieszkam w tym rajskim kraju na stałe. :)

    1. Ciekaw jestem gdzie mozna spotkac takie ceny „Ceny za duży dom z piętrem i balkonem czy tarasem to 300 tys.” tj. ponizej $ 6.5 K !! Po co macisz ludziom w glowach ?

    2. Odnoszę wrażenie, że często posługujesz sie kwantyfikatorami typu wszędzie, zawsze, wszyscy, nigdy itp. Wyciągasz też ogólne wnioski na podstawie jednostkowych przypadków lub własnego doświadczenia. Nie wiem o jakich miejscach piszesz, za duży piętrowy dom z tarasem to trzeba zapłacić 300 tysięcy, ale złotych raczej, niż peso. Życzymy powodzenia, acz co prawda nieproszony, ale ostrzegam, że możesz się zdziwić.

  8. Ceny są oczywiście cenami w peso i nie są żadną rewelacją. Tak jak pisałem jest to cena za dom wybudowany z bambusa, a nie murowanej willi z basenem i innymi wodotryskami. Za taką cenę, a nawet może i za mniej jak się odpowiednio porozmawia, chatkę ci wybuduje rzemieślnik z prowincji na której będziesz chciał zamieszkać. Jest to też cena bez ceny działki tak jak pisałem. No i fakt jest oczywisty, że widząc białego człowieka usłyszysz cenę o wiele większą, ale to przecież normalne. :)
    Zresztą ceny możesz sobie dziś sam posprawdzać. Chatka z bambusa to po filipińsku bahay kubo. Wystarczy, że wpiszesz w Google.
    A tu ci dam przykład żeby nie być gołosłownym.

    https://www.olx.ph/item/bahay-kubo-ID7dqus.html?p=2&h=1d8b0eb5eb#1d8b0eb5eb

    1. Dzis rano dotarlem do Cebu I zobaczylem odpowiedz. Tygrrysek znasz jakiegos kano ktory chcialbym w takiej luksusowej chacie zamieszkac ?
      Ceny domow do zamieszkania sa nieco tansze na Mindanao w okolicach Davao/Tagum przyzwoity 20 letni murowany [ a/c ok 50m2 ] kosztuje ok. $ 20-25 K

      1. Czy znam kogoś? Ja osobiście mam zamiar w czymś takim zamieszkać. Zapewne niektórych odstrasza sam obrazek takiej chatki ponieważ wychowali się w innym standardzie i widząc taką chatkę dopisują sobie różne historię jak takie życie może wyglądać mając przed oczami obraz przedwojennej polskiej wsi i zacofwania.
        Ale ja już nie raz w takiej chatce mieszkałem i powiem Ci, że w środku taka chatka w niczym nie ustępuje murowanej. Łazienka cała może być w kafelkach razem z kabiną prysznicową i kibelkiem oraz wieloma innymi rzeczami.
        Co do cen to nie wiem jak ty to liczysz te dolary ale ceny które podajesz to ceny w granicach 1 mln peso, więc 3x drożej. Żadna rewelacja. Za taką cenę i w Manilii można coś znaleźć.
        Davao też rozpatrywałem jako potencjalną miejscowkę. Też ma wiele zalet, ale osobiście odstraszający jest dla mnie fakt, że jest to ziemia muzułmanów. Jakoś nie chcę między nimi mieszkać. Swój wyjazd traktuje jako na prawdę wyjazd na stałe, a co za tym idzie w przyszłości pojawią się dzieci. Za nic w świecie nie chcę żeby moje dzieci wychowywały się wśród muzułmańskich i chodziły do tej samej szkoły.
        Wiem, trochę to takie skrzywienie, ale muzułmanie sami sobie na to zapracowali.

        1. $$ przeliczam wg kursu bankowego tzn. 47 php za $1. Tyle dostalem wczoraj. Jesli taki standard ci odpowiada termity brak a/c nie przeszkadza nie boisz sie trzesien ziemi to jest OK. Okolice Davao, Tagum city sa wolne od muzulmanow & kryminalistow. I tych drugich bardziej bym unikal. Najwazniejsze,ze tj. to co ci odpowiada na dluzsza mete. Znasz miejsce na prowincji z dobra szkola?

  9. Może i Davao jest dziś wolne od muzułmanów, ale ciągle muzułmanie żyją po sąsiedzku za przysłowiowym płotem. Ja na prawdę uważam Davao za miejsce wielu zalet, ale to, że sam rząd filipiński oraz wszystkie jego ambasady przekazują informacje, żeby omijać tamte tereny szerokim łukiem i nie zapuszczać się tam nawet jak się ma potrzebę, mówi chyba samo za siebie, że nie jest to przyjazne miejsce.
    Co do szkół podstawowych to jest ich na prowincjach pod dostatkiem. To, że do szkoły wyższej wyjeżdża się gdzieś poza swój rodziny dom jest normą na całym świecie.
    Klimatyzacja owszem, przydaje się w miastach, ale na prowincji, a tym bardziej na plaży nie jest nam potrzebna. Morska bryza doskonale sobie z tym radzi. Dodatkowo jest jeszcze jedna zaleta. Posiadanie wiatraka jest doskonałą ochroną przed komarami. Ciągły ruch powietrza nie pozwala komarowi zlokalizować swojego celu, oraz utrudnia mu skutecznie poruszanie się. Jak dobrze wiemy komary widzą wszystko w podczerwieni, a więc dzięki ruchowi powietrza spowodowanemu przez wiatrak nie widzą nic. :)

    1. „Tell me about it”… mieszkam na pld-wsch Florydzie od ponad 20 lat wiec temat klimatu mam przerobiony. Mam nadzieje,ze Marych bedzie nadal prowadzil swoj blog, bo dzieki temu za kilka lat bedziesz mogl przeczytac swoje obecne spostrzezenia …..i miec dobry ubaw :)

  10. Marych z cenami za wynajem troche przesadziles.. 20-30 tys peso za domek przy plazy lub na klifie? Sam masz domek na klifie z widokiem na morze ;) A Przemek z Danielem wynajmowali mieszkanie z 2 sypialniami, z klima, przy plazy, w centrum San Juan za 8 tys peso :) Za bodajrze 18 tys peso sa apartamenty na przeciwko cezara. Przy plazy, z basenem i jacuzzi, z dwoma sypialniamy, monitorowany obiekt, w pelni umeblowany i wyposazony :) Nie wiem co to musialby byc za palac za 30 tys :P
    No i cena benzyny to okolo 40 peso za litr..

    1. Dom a domek to jednak różnica. Oczywiście zdarzają się okazje, ale te z definicji nie są regułą. Dom przy plaży w Solangon za mniej dwie dychy to jest strzał, łatwiej znaleźć za cztery, pięć. Benzyna rzeczywiście staniała wraz ze spadkiem cen ropy naftowej, post jest sprzed ponad półtora roku, zaktualizuję. Dzięki za komentarz i pozdro.

  11. Wybieram się na Filipiny, czy gdzieś w internecie znajdę tanie noclegi czy lepiej rezerować przy przylocie na miejsce i samemu szukać, jeśli tak to na czym się skupić by znaleźć takie do max 10k peso?

    1. Istnieją serwisy internetowe umożliwiające rezerwację zdalną, ale dysponują ograniczoną ofertą. Moim zdaniem lepiej poszukać czegoś na miejscu, zwłasza w przypadku najmu na dłuższy okres. Żeby znaleźć coś do 10k peso trzeba się skupić na tym, by cena nie była wyższa. A na serio za tę kwotę możliwe jest wynajęcie przyzwoitej jakości domku, zwłaszcza poza sezonem i długoterminowo. Cena, jak wszedzie, zależy od kilku czynników: lokalizacji, standardu, pory roku, zdolności negocjacyjnych itp. Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *