Kuala Lumpur, Malezja – stolica Malezji zachwyca różnorodnością. Petaling Street, Petronas Tower, wieża widokowa Menara Kuala Lumpur

WH3A2705Żal było się z George Town zegnać, ale czekał na nas megahiperwypasiony nocny autobus do Kuala Lumpur, a że lubimy wielkie miasta to wsiedliśmy doń z ochotą. Autobus był nocny z powodu takiego, za planowaliśmy się w nim wyspać i tym samym przyciąć na noclegu, co sprawdziło się świetnie po raz drugi, bo w hotelu w stolicy zameldowaliśmy się o szóstej rano, uderzyliśmy w kimono budząc się w południe jakbyśmy normalnie przespali noc, za która de facto nie płaciliśmy.Hotel znaleźliśmy łatwo, bo Petaling Street (samo serce chińskiej dzielnicy) znajduje się rzut beretem od dworca autobusowego Pudu Raya, na którym wysiadaliśmy. Jak dla mnie to jest centrum Kuala, wszędzie blisko, wszystko w zasadzie dostępne z buta dla osób, które tak jak my, nie mają problemu, żeby się czasem powłóczyć po mieście, a wręcz przeciwnie, sprawia im to radość. Z zestawem obowiązkowym uporaliśmy się w związku z tym stosunkowo szybko, ale okazało się, że Monia musi porobić zdjęcia o każdej porze dnia, więc szwędania było sporo. Nie ma na co jednak narzekać, bo miasto jest spektakularne jeżeli chodzi o widoki, a dodatkowo te spacery zaowocowały fajnymi zdjęciami, a części z nich nawet ja jestem autorem.

Gdy dorastałem Petronas Tower zdetronizował nowojorski World Trade Center w kategorii najwyższych budowli na planecie i jakoś zawsze działał na wyobraźnię, ale nie myślałem, że kiedyś dane nam będzie oglądać to inżynieryjne arcydzieło na własne oczy. W skrócie: WARTO. Budynek jest fantastyczny i nie mogę odmówić sobie przyjemności zrobienia zdjęcia gdy tylko wyłoni się zza innych okoliczności przyrody i cywilizacji.

W ogóle miasto jest zajebiste, oglądanie z tarasu widokowego na Menara Kuala Lumpur (ze 300 metrów wysokości) dodatkowo potęguje wrażenia, ale też sprawia, że człowiek patrzy na nie nieco inaczej niż na przykład na Bangkok. W rozmowie później wyszło, że oboje z Monia mieliśmy wrażenie, że jest to miasto trochę bezosobowe, bezduszne to zdecydowanie zbyt mocno powiedziane, ale jakoś tak trudno nawiązać z nim osobisty kontakt. Kurde, nie chce być źle zrozumiany, bo ludzie są super i na każdym kroku spotykamy się z życzliwością, jak zresztą wszędzie w Azji, wita nas uśmiech, zagadywanie, pomoc, welcome to Malaysia sir, welcome to Kuala Lumpur madam, (nie tylko że strony sprzedawców) i oczywiście jest to super.

Ale jekos tak nie wsiąkliśmy, być może wielkie miasta potrzebują więcej czasu, żeby oswoić się z przybyszami. W Nowym Jorku i Londynie mieszkaliśmy w końcu po kilka lat. Z drugiej strony jednak Bangkok ukochał nas, a my jego natychmiastowo, nie wiem, muszę to jeszcze przemyśleć i przegadać z Moniakiem. W każdym razie przed tym przemyśleniem tak się złożyło, i jesteśmy w tym osadzie zgodni, że KL jest super, robi piorunujące wrażenie (zresztą popatrzcie na zdjęcia), ale taki Bangkok jest zdecydowanie bardziej przystępny, człowiek czuje się jego częścią, natychmiast, natomiast W KL jest się bardziej obserwatorem, niż uczestnikiem wydarzeń.

Muszę się przyznać, że narobiłem sobie w tych notkach zaległości, głównie z powodu takiego, że zwykle starałem się je pisać w czasie podróży, w autobusie, samolocie itp., a trzy ostatnie transfery (z Penang do Kuala Lumpur, Z KL do Singapuru i z Singapuru do Cebu w drodze na Bantayan to były podróże nocne i starałem się raczej zamknąć oczy, niż razić je ekranem. Zatem postaram się odtworzyć te ostatnie dwa tygodnie, po części z pamięci, a po części posiłkując się chaotycznymi notatkami. Mam nadzieję, że będzie to miało ręce i nogi.

WH3A25711a
WH3A2724 WH3A2722 WH3A2709 WH3A2702 WH3A2699 WH3A2686 WH3A2685 WH3A2684 WH3A2683 WH3A2682 WH3A2678 WH3A2670 WH3A2668 WH3A2664 WH3A2657 WH3A2656 WH3A2654 WH3A2653 WH3A2652 WH3A2651 WH3A2647 WH3A2632 WH3A2617 WH3A2600 WH3A2536 WH3A2535 WH3A2571 WH3A2564 WH3A2534 WH3A2528 WH3A2558 WH3A2556 WH3A2526 WH3A2522 WH3A2521 WH3A2514 WH3A2508 WH3A2503 WH3A2459-copy WH3A2470 WH3A2488 WH3A2492 WH3A2496-copy IMG_3275 IMG_3273 IMG_3271 IMG_3256 IMG_3251 IMG_3250 IMG_3207 IMG_3247 IMG_3186 IMG_3173 IMG_3245 IMG_3226 IMG_3209 IMG_3167 IMG_3170 IMG_3164 IMG_3163 IMG_3143 IMG_3135 IMG_3134 IMG_3108 IMG_3109 IMG_3119 IMG_3122 IMG_3125 IMG_3096 IMG_3093 IMG_3087

czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy,
sam też stoję trochę z boku,
wiem, że dobrze jest być i dobrze jest mieć,
już nie mieszkam w bardzo długim bloku. za grabażem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *