Polska restauracja na Filipinach – Monkey Business Siquijor

No więc stało się, pierwsza polska restauracja na wyspie Siquijor zainaugurowała działalność. Zamiast natychmiast informować o fakcie pomyślałem, że lepiej będzie dać lokalowi odrobinę czasu na okrzepniecie i kosmetykę menu, spróbować kilku pozycji i spędzić parę wieczorów delektując się atmosferą. Fakt, że niejednokrotnie zdarzyło się zasiedzieć do rana w doborowym towarzystwie niech będzie już na początku odpowiednią rekomendacją.

 

Prowadzenie biznesu na Filipinach to nie jest bułka z masłem, zwłaszcza dla obcokrajowca. Legalna działalność gospodarcza wiąże się z koniecznością założenia spółki, w której większościowe udziały obejmują obywatele Filipin. Jeżeli chodzi o nabycie praw do dysponowania działką, również wymaga to pewnej prawniczej ekwilibrystyki, o której już >>tu<< wcześniej było. A formalności tego typu to dopiero pierwsze kroki. Dodajmy kwestie pozwoleń i koncesji najróżniejszej proweniencji, potencjalne zawirowania podczas budowy, kompletowanie zaufanego zespołu, opracowanie efektywnej kosztowo strategii zaopatrzenia, co na wyspie wcale nie jest prostą sprawą ze względu na ograniczony asortyment, nieregularność dostaw, braki w zatowarowaniu nawet dużych sklepów, przerwy w dostawie energii elektrycznej… mógłbym tak długo. Wszystko to sprawia, że kogoś kto ze świadomością różnorakich trudów podejmuje rękawicę, można tylko podziwiać.

Wydaje się jednak że chłopaki podeszli do tematu z głową, więc trzymamy kciuki za powodzenie przedsięwzięcia i życzymy powodzenia. Przypominam, że na wyspie Bantayan działała już onegdaj polska restauracja Wawel prowadzona przez ziomka z Krakowa, która z różnych przyczyn niestety nie przetrwała próby czasu i okoliczności, a szkoda. Przy okazji, jeżeli to czytasz Adam, pozdro.

No ale może wróćmy do Monkey Business. Restauracja zlokalizowana jest w sołectwie Solangon leżącym w obrębie magistratu San Juan, czyli okolicy, w której koncentruje się ruch turystyczny na wyspie. Bezpośredni dostęp z głównej drogi sprawia, że klientela jest zróżnicowana – Filipińczycy bywają nieśmiali i nierzadko omijają lokale położone w nadmorskich ośrodkach wypoczynkowych przy plaży zdominowane przez turystów z Zachodu. W Małpie jest inaczej, co stanowi duży plus.

 

Tradycyjna bambusowa konstrukcja pokryta dachem z palmowych liści sprawia wrażenie autentyczności, którego dopełnia plażowy piasek rozsypany pod stopami zastępujący zwykłą podłogę. Lokal jest jasny i przewiewny, mimo braku bezpośredniego dostępu do plaży czuje się na skórze ożywczą morską bryzę. Może to kwestia stworzonej przez szefostwo luźnej, świeżej atmosfery.

Czytelne i przejrzyste menu nie jest specjalnie rozbudowane, co wydaje się rozsądną decyzją biorąc pod uwagę wspomniane wyżej wyzwania związane z zaopatrzeniem. Nie jest ono specjalnie ukierunkowane na konkretny rodzaj kuchni, a stanowi raczej mieszaninę dań z różnych zakątków świata. W stałej ofercie jest szeroki wybór burgerów i pizzy (spotkałem się z opinią, że najlepszej na wyspie), a tradycyjne filipińskie Adobo to w mojej opinii absolutny hit. W karcie dań klient nie uświadczy niestety zup, a popularne miejscowe kociołki z tinolą lub sinigangiem stanowiłyby interesujące uzupełnienie menu przystawkowego. (edit: dobra zmiana ma zasięg globalny, tinola trafiła na stoły, dla zainteresowanych pełne menu wklejam pod tekstem)

 

Ciekawostką dla rodaków odwiedzających lokal mogą być polskie pierogi z mięsem i kotlet schabowy przygotowane przez kucharza importowanego przez właścicieli z Wielkopolski. Odważni mogą porwać się na wyzwanie ostrości i wybrać z menu pikantne sajgonki, by, pod warunkiem uporania się z zadaniem, ugasić pożar podniebienia zimnym piwkiem na koszt firmy. Ceny ustalono na poziomie powiedziałbym średnim – dania główne w widełkach 200-300 peso, pizza, burgery i wyszynk zasadniczo również przystępnie.

 

Na koniec Mateuszowi, Michałowi i całemu zespołowi Monkey Business jeszcze raz dla wspólnego wyspiarskiego dobra serdecznie życzymy powodzenia. Niech wasza restauracja będzie mocnym punktem na mapie wyspy, a wy nie traćcie zapału. Tagay i do przodu!

Kliknij >tutaj< by polubić stronę na Facebooku i być na bieżąco z blogiem i Filipinami

p.s. Pytania do szefostwa możecie zadawać tutaj, chłopcy są zajęci, ale może znajdą czas by odpowiedzieć.

Bezpośredni link do  Fanpage’a restauracji: Monkey Business Siquijor

(zdjęcia autorstwa właściecieli lokalu zamieszczam dzięki ich uprzejmości)

 

czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy, sam też stoję trochę z boku, wiem, że dobrze jest być i dobrze jest mieć, już nie mieszkam w bardzo długim bloku. za grabażem.

9 myśli nt. „Polska restauracja na Filipinach – Monkey Business Siquijor”

  1. Super. Jak tylko pojawie sie na wyspie to odwiedze. Nie mozna przegapic takiego miejsca. Bravo dla wlascicieli za odwage w otwarcie wlasnego biznesu!! Pozdrawiam

  2. GRATULUJE !!!Z całego serca życzę POWODZENIA!!!!
    Już się cieszę na dania polskie.
    Pozdr.wszystkich bardzo .serdecznie i do zobaczenia styczen/luty 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *