Pissaladière – niby pizza z Francji rodem

Pissaladière to charakterystyczny dla północnej Francji placek chlebowy, nazywany również prowansalską focaccią lub prowansalską pizzą. Z wyglądu rzeczywiście może pizzę przypominać, tę jednak trudno wyobrazić sobie bez sera i pomidorów, a tych składników na klasycznej pissaladiere nie znajdziemy. Do tradycyjnie stosowanych dodatków należą duszona cebulka, oliwki, czosnek i anchois (w całości lub w formie pasty czyli pissalat).

Warto wypróbować jako ciekawą alternatywę dla pizzy, czy focacci, Fajnie sprawdza się jako imprezowa przekąska. Przepis znalazłam na blogu Liski.

Składniki :

 

Ciasto:

 

  • 120ml ciepłej wody
  • 15g świeżych drożdży
  • 250g mąki
  • ½ łyżeczka soli morskiej

Wierzch:

 

  • 1 kg cebuli, pokrojonej w cienkie piórka
  • 2 ząbki czosnku, drobno poszatkowane
  • 5 łyżek oliwy z oliwek
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 12 filecików anchois
  • 1 szklanka czarnych oliwek, pokrojonych w paseczki
Przygotowanie:

Drożdże rozkruszamy do miseczki i zalewamy łyżką ciepłej wody. Kiedy się rozpuszczą, łączymy je z mąką, wodą i solą.

 

Zagniatamy sprężyste ciasto, po czym przykrywamy ręcznikiem i odstawiamy do podwojenia objętości (ok. 1,5-2 h).

 

Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy masło, a kiedy się rozpuści wrzucamy cebulę, czosnek i tymianek. Dusimy na niewielkim ogniu przez godzinę, co jakiś czas mieszając. Cebula powinna być miękka, lekko skarmelizowana, w żadnym razie brązowa i chrupiąca.

 

Doprawiamy solą i pieprzem, pamiętając, że anchois są bardzo słone.

 

 

 

 

Ciasto wałkujemy lub bez wałkowania przekładamy na wyłożoną papierem pergaminowym blachę lub formę. Rozmiar formy jest dowolny, zależy od tego, czy chcemy uzyskać grube czy cienkie ciasto.

 

Na wierzch równomiernie rozkładamy duszoną cebulkę, układamy fileciki anchois i oliwki. Odstawiamy na 30 minut, żeby ciasto lekko podrosło.

 

 

Tartę pieczemy w 220ºC, przez 25-30 minut. Podajemy na ciepło lub zimno.

6 myśli nt. „Pissaladière – niby pizza z Francji rodem”

  1. cudowny ten placek! juz od iks czasu mam na niego wielka ochote! jednak zawsze cos… i tym razem pewnie nie upieke, bo swieta… ale moze po nowym roku?? na pewno to sa moje smaki!!

  2. Karmelitka, oj smakowalo :)
    Ewa, zapraszam do Poznania :)
    Cudawianki, potraktuj to jako postanowienie noworoczne: przygotuje pissaladiere w 2011 :)

  3. Wyglada bosko, wyobrazam sobie jak musiala smakowac! Ja do cebuli dodaje jeszcze duza lyzke rozgniecionych kaparow.
    Mam nadzieje, ze nie pogniewasz sie jesli napomkne, ze pissaladière jest kulinarna specjalnoscia Nicei.
    Ciesze sie, ze wrocilas. Przez cala jesien bezustannie Cie wygladalam. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *