Pieczona dynia na dobry początek

Po dłuższej niż oczekiwałam przerwie melduję się z powrotem…w Poznaniu! Przeprowadzka trwała nieco dłużej niż się spodziewałam, sporo czasu i biegania wymagały kwestie organizacyjne na miejscu, podpięcie Internetu itp. Pomimo ogromnego zapału z mojej strony, zderzenie z polską rzeczywistością okazało się… no cóż, nie taką sielanką, jakiej się w swoim ogólnym optymizmie spodziewałam. Nie będę się o tym specjalnie rozpisywać, bo jest to przecież blog o gotowaniu J napiszę jedynie, że po pięciu latach spędzonych za granicą, mimo częstych wizyt w rodzinnym mieście, człowiek musi się znów uczyć nowej rzeczywistości. Zobaczymy chyba dopiero z upływem czasu co z tej rewolucji dla nas wyniknie. Nastroje jednak mamy bojowe i tylko czasem pojawia się wątpliwość i cichy głosik ciągnący w świat. Tak to już jakoś jest, że czasem człowiekowi trudno oprzeć się wrażeniu, że grass is always greener on the other side.
Tymczasem, zapraszam na pohaloweenowe danie z pieczoną dynią w roli głównej, po skosztowaniu którego Marcinek, stwierdził, że chyba musi przeprosić się z dynią. Pomny swoich doświadczeń z zupa dyniową, czy kompotem (sam nie pamiętał ;) od początku zniechęcał bowiem do eksperymentów z tym warzywem. Niesłusznie.

Przepis pochodzi z książki Gordona Ramsaya „Kitchen Heaven”.

Składniki:

  • 1-1.5 kg dyni (nieobranej)
  • 5-6 łyżek oliwy z oliwek
  • 150g chleba lub bułki (może być czerstwy)
  • 1 cebula, drobno pokrojona
  • gałązka świeżego tymianku
  • pęczek drobno pokrojonej zielonej pietruszki
  • 20g świeżo startego parmezanu
  • 30g świeżo startego żółtego ser
  • 1 łyżeczka ostrych płatków papryki
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Nagrzewamy piekarnik do 220ºC.

Dynie obieramy ze skórki i usuwamy pestki. Kroimy w „półksiężyce” o grubości ok. 2 cm, które następnie solimy i pieprzymy.

Na patelni rozgrzewamy 5-6 łyżek oliwy i smażymy na niej kawałki dyni, około 6 minut lub aż brzegi zaczną się delikatnie karmelizować, po czym przekładamy je do żaroodpornego naczynia. Na pozostałym oleju smażymy cebulkę, aż zmięknie.
Chleb kroimy na mniejsze kawałki, wkładamy do blendera i rozdrabniamy na bułkę tartą, którą łączymy z pozostałymi składnikami: cebulką, drobno pokrojonymi liśćmi tymianku, pietruszką, ostrą papryką, parmezanem i żółtym serem. Wszystko dokładnie mieszamy, w razie potrzeby dodajemy trochę oliwy (chcemy uzyskać wilgotną coś o konsystencji „mokrej” kruszonki).

Tak przygotowaną masą przykrywamy kawałki dyni i wstawiamy do piekarnika na 10-15 minut, aż górna warstwa się zarumieni.

Smacznego :)

8 myśli nt. „Pieczona dynia na dobry początek”

  1. Moni, jak miło, że jesteś. Jestem z Wwy i lubię kilka maist: Kraków ;-), Wrocław i własnie Poznań. To moje ulubione i już. W nich moge mieszkać. :-))) Niech i Tobie się dobrze mieszka mimo, że zawsze znajdzie się mimo. :-)Przyślij mi adres, bo chciałam Ci wysłać kurki. :-)Mam nadzieję, że bedą Ci smakowały.
    Przepis z dynią, pycha. Wypróbuję, bardzo tęsknie za warzywami, więc bedzie jak znalazł.

  2. Witaj. Bardzo smakowite powitanie. Ja po urlopie dopiero zaczynam dyniowac i chetnie przepis wykorzystam, bo skladniki zawsze mam w domu, tzn. dynia w piwnicy, tymianek na balkonie przetrzymuje cala zime a cala reszta to pikus.
    Za Poznaniem nie przepadam, chociaz spedzilam tam 5 lat studenckich to mieszkac bym nie chciala ale skoro to Twoje rodzinne miasto to masz inne odczucia. W jakiej dzielnicy zamieszkalas, jesli mozna spytac?

  3. Moniko jesteś odważną dziewczyną, ja nie wrócę, głównie ze względu na dzieci, ale też dlatego, że w Polsce coraz gorzej się czuję, coraz więcej rzeczy wydaje mi się absurdalnych w pięknym kraju nad Wartą. Moja siostra mieszka w Poznaniu i muszę stwierdzić, że to akurat jest super miasto do mieszkania. Życzę Ci, żeby Ci się wszystko jak najlepiej ułożyło.

  4. Co za mile powitanie, dziekuje bardzo :)
    Bea, przepisy z dyni przebrane i zapisane :)
    Krokodyl, kusisz tymi kurkami, kusisz…:)
    Thiessa, mieszkam na Starym Miescie, lubie miec wszedzie blisko :)
    Ewa, raz sie zyje, a spakowac sie i jechac dalej zawsze mozna, tym bardziej, ze w naszym przypadku tzw "kotwicy" brak :)

  5. Dobre, chociaż ja bardziej za zupami dyniowymi przepadam niż takimi wydaniami. W ogóle jestem trochę nieporadna w kuchni i lubię proste przepisy. Często inspiruję się daniami serwowanymi w restauracji Green Patio, do ktorej niejednokrotnie zapraszam rodzinę, jak poniosę klęskę w mojej kuchni.

  6. Ja ponad rok temu wróciłem z UK również po kilkuletnim pobycie, na początku takie same wrażenia, ale zobaczysz że będzie dobrze. Pozdrowienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *