Co to jest balut – filipiński przysmak uliczny

Prawdopodobnie słyszeliście o dwóch wątpliwych na pierwszy rzut oka filipińskich przysmakach: balucie i tubie. Początkowo wydawało się, że są to cymesy z gatunku takich, o których się słyszy i rozprawia, ale w rzeczywistości mało kto widział, bo jakoś nie mogliśmy się na nie nadziać. Do czasu. Południowy region Visayas częstuje nimi miejscowych i gości na niejednym rogu.

Gdy pozamykane są już sklepy i garkuchnie, przy balutach nierzadko gromadzi się tłumek na wieczorną degustację połączoną z konwersacją i towarzysko – rekreacyjną konsumpcją napojów wyskokowych. A tubą byliśmy częstowani tyle razy, że już nawet nie pamiętam.

balut – fot: Marshall Astor – Creative Commons licence

 

Balut to zalężone kacze jajo z malutkim lub, zależnie od preferencji, nieco większym zarodkiem pisklaka wewnątrz. By uniknąć nieporozumienia od razu zaznaczam, że to nie żadne zgniłe jajo, czy sfermentowane i śmierdzące kaczę, bo często spotykaliśmy się z takim przekonaniem. Nic bardziej mylnego.

Zatem dla jasności: balut to ugotowane na twardo jajo z pisklęciem jedzone wieczorami z apetytem na ulicznych i przydrożnych straganach. Naturalnie w takiej sytuacji dojrzewała w nas ochota poddania się temu doświadczeniu, tym bardziej, że mieliśmy akurat doborowe towarzystwo. Aż w końcu tabu pękło i znowu potwierdziła się stara prawda, że strach, obawa i uprzedzenie to są straszne, trzymające człowieka w szachu stany umysłu. Najłatwiej przełknąć nie z ciekawości, wyzwania, czy kulinarnego eksperymentu, a prozaicznego wieczornego głodu.

Jak jeść baluta? Nic prostszego. Rozbija się skorupkę od góry, wypija ze środka rozgrzewający płyn jak z kieliszka, obiera nieco więcej skorupki, zalewa wnętrze podanym przez sprzedawcę przyprawionym octem i normalnie albo gryzie wystające żółtko, albo wyciąga palcami kolejne jego cząstki.

balut – fot: Ischaramoochie – public domain image

Balut smakuje jak trochę bardziej delikatne żółtko na twardo nasączone rosołem zaprawionym octem i przyprawami, z pewnością lepiej niż jajko na twardo, za którym nigdy specjalnie nie przepadałem, bo jest zbyt suche, więc do zjedzenia jedynie z majonezem. Nie członkowaliśmy tych delikatesów na cząstki pierwsze, po pierwsze dlatego, że może rzeczywiście psuje to apetyt, a po co ryzykować, ale przede wszystkim ponieważ tradycyjnie jest to przysmak jedzony wieczorem i za każdym razem zwyczajnie panował już półmrok.

Poza tym przyznaję, że jedzone przez nas egzemplarze były z tych młodszych (16 dni po zalężeniu), zatem ptaszek w środku był malutki, główka na pierwszy rzut oka wielkości paznokcia może. Po czasie przestały one być nie wiadomo czym, zwłaszcza, że na sobotnich potańcówach to jedyna możliwa do kupienia przekąska pod lokalem (25 peso sztuka, piąty balut gratis). Jedyna niemaczna część to białko, które przyjmuje postać stwardniałej bezsmakowej pastylki wielkości pestki od śliwki, i którą się po prostu usuwa i wyrzuca. Można nią również pstryknąć spomiędzy palców w jednego z współbiesiadników w przypływie dobrego humoru.

 

O tubie następnym razem, bo okazało się, że nie mamy gotowych zdjęć.

 

fot. Darek Rompa
czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy, sam też stoję trochę z boku, wiem, że dobrze jest być i dobrze jest mieć, już nie mieszkam w bardzo długim bloku. za grabażem.

23 myśli nt. „Co to jest balut – filipiński przysmak uliczny”

  1. Pięknie właśnie takiego artykułu na temat Baluta mi brakowało , wiele osób myśli stereotypami na temat tego przysmaku :) , a Tuba mhmmm uwielbiam :) I polecam zarówno Baluta jak i Tubę :)

    1. Hej, ja trochę rozumiem pewną rezerwę, ale, jak ze wszystkim, warto po prostu spróbować zamiast odrzucać z zasady. Do stracenia nie ma nic, a efektem takiej próby najczęściej bywa miłe zaskoczenie. Pozdro.

    1. Mniejsze jak najbardziej, takie pod 20 dni mogą być nieco duże, choć miejscowi jedzą. Głównie chodzi o to przerośnięte żółtko. Pozdro.

  2. Pychota, najzdrowsza przekąska do piwa, swego czasu zawsze 5 sztuk dziennie kupowałem ;)
    Ja wolałem z posolić jak tradycyjne jajko, nie używałem octu…

Możliwość komentowania jest wyłączona.