Bangkok, Tajlandia – lokalny autobus i peryferia stolicy

WH3A0144
Któregoś luźniejszego popołudnia pomyśleliśmy, żeby wsiąść do pociągu byle jakiego, tylko że był to autobus, i pojechać tam gdzie nas zawiezie i po prostu sobie nim wrócić. Jak już wywiózł nas na totalne zadupie nastąpiła awaria, której nazwy po tajsku nie pamiętam, choć brzmiała głownie jak przekleństwa i z dalszej jazdy (i powrotu) nici. No nic, tu musi być jakaś cywilizacją i na pewno pojedzie następny.
Tak bez sensu nie będziemy czekać, więc poszliśmy do lokalnego sklepiku, ja po piwo, Monia po wodę, ceny lepsze niż wszędzie indziej, ludzie mega uprzejmi i uśmiechnięci, mimo, że o jakiejkolwiek komunikacji werbalnej nie było mowy.

Dzieciaki, które zachęcane przez dorosłych wyciągały do uścisku mała dłoń, najpierw po tym uścisku uciekały zażenowane, acz uśmiechnięte schować się za kolanem rodzica, a potem wręcz skakały z radości.

Dwie budki sprzedaży biletów, w jednym na ladzie pies i jego właściciel-sprzedawca, w drugiej kobieta z kotem. Historii o ich wzajemnych stosunkach można napisać milion, więc się trochę pośmialiśmy. Autobus w końcu nadjechał, zawsze przecież nadjeżdża :-) Kilka zdjęć z okna ponizej. Pozdrawiamy.

IMG_0773 IMG_0776 WH3A0126 WH3A0128 WH3A0129 WH3A0139 WH3A0141 WH3A0142 WH3A0145 WH3A0146 WH3A0152 WH3A0153 WH3A0154

 

Krotki filmik na you tube

 

https://www.youtube.com/watch?v=rLVW8UK8ukU&feature=g-crec-u

czerwone pryszcze już nie psują mi twarzy,
sam też stoję trochę z boku,
wiem, że dobrze jest być i dobrze jest mieć,
już nie mieszkam w bardzo długim bloku. za grabażem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *