Phuket, Tajlandia – pisane na kolanie głupoty jakieś ku pamięci, nie czytać ;-)

IMG_2026

W ogóle zauważyłem, że człowiek się szybko do wszystkich inności przyzwyczaja i nie robią na nim specjalnego wrażenia. Od początku każda nieeuropejska ciekawostka musiała być z Monia obgadana, skomentowana, obfotografowana itp.

Z czasem się człowiek uodparnia, ostatnio widzieliśmy słonia, takiego prawie dorosłego, upakowanego na pace od większego pick-upa i dopiero po chwili się zorientowałem, że to w sumie niespotykane i warto było zrobić zdjęcie.Zajebisty plecak North Face, kupiony za grosze w Kambodży (oryginalny inaczej), okazał się najdroższym plecakiem ever. Chyba tak ze trzy razy go użyłem, by stwierdzić, że rozmaite paski, zapięcia, szelki, mocowania usztywnień zrywają się losowo bez uprzedzenia, a że nosiłem w nim laptopa, cześć dokumentów i czasem Moni sprzęt fotograficzny, rozstałem się z nim bez żalu przedwcześnie zanim nie postanowił zerwać mi się z pleców w najmniej spodziewanym momencie i potrzaskać graty, albo gdzieś rozpruć i złośliwie wypluć dokumenty. Jest taki cytat, że te tanie rzeczy wychodzą najdrożej i się znowu potwierdziło. Kiedy się człowiek w końcu nauczy?

Z Phuket udajemy się autobusem do parku narodowego w Khao Sok, również cichego i uroczego miejsca, w którym zrobimy sobie parodniowy przystanek w drodze na wschodnie wybrzeże, a konkretnie na wyspy Koh Samui i Koh Tao.

IMG_2027 IMG_2030

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *